Plany nadgonienia wielu spraw i wykonania garści innych istotnych zadań chwilowo sparaliżowane – mimo obiecujących postępów wróg powraca z odsieczą. Następuje przykucie do łóżka na kilka (o tych kilka za dużo) dni, wobec czego muszę spasować. Złości mnie ta niemożność działania, litery i cyfry zlewające się w czarne plamy tuszu, ciało nie tolerujące dźwięków nie będących szeptem ani pożywienia innego niż pieczywo z masłem. Rozdrażnienie potęguje świadomość bezproduktywnie uciekającego czasu i nieprzesuwalność wiszących nad głową terminów. Czy naprawdę nie da się przełożyć tego mojego chorowania na inny termin? Mam w grafiku trochę wolnego czasu przed Nowym Rokiem.
Termin upragnionego szkolenia zbliża się wielkimi krokami, właściwie już czas najwyższy decydować, bukować bilet, a ja wciąż słaba i z zaległościami, których nadrobienie ustanowiłam warunkiem wyjazdu. Owszem, podgoniłam gilotynę, ale to wciąż za mało. Nadal też przede mną wizyta u przesympatycznego lekarza, który podejmie decyzję – ciąć czy nie. Następna szansa na to szkolenie w połowie lutego.
Ph. donosi, że będzie dwa dni w Berlinie, zanim wchłonie go kontrakt w kolejnym bardzo dalekim kraju (o restrykcyjnych warunkach wjazdu ze względów bezpieczeństwa), a ja nerwowo zerkam na termometr – niech chociaż gorączka mi spadnie, żebym mogła wsiąść w pociąg, z resztą dolegliwości sobie poradzę.
PS. Dla zwolenników happy-endów: Temperatura obniżyła się do akceptowalnego poziomu, a organizm zaczął przyjmować szerszy wachlarz pokarmów, więc dzisiejszy wpis sponsoruje jeden z berlińskich hot spotów
7 odpowiedzi jak dotąd ↓
patitap // październik 23, 2009 @ 10:49 pm
czekam zatem na relację
!!
giera // październik 24, 2009 @ 10:23 pm
“nowy rok” już za chwilę, już za momencik…
r-p // październik 25, 2009 @ 10:51 am
Wow! Wiesz, ja mam swoją teorię, na temat chorowania (w ogóle mam swoją teorię chyba na każdy temat;), wypracowaną na podstawie wieloletnich obserwacji mojego organizmu. Chorujemy wtedy, kiedy sami nie umiemy zwalniać, więc włącza się taki awaryjny hamulec…
Trzymaj się… w cieple!
ekolozka // październik 25, 2009 @ 2:55 pm
Witaj!
Zdrowiej, zdrowiej szybko! Ja tez czesto mam ten sam dylemat: czy tej grypy nie moglabym przelozyc na inny termin? tyle, ze zaden nie wydaje sie odpowiedni!
obiezy_swiatka // październik 25, 2009 @ 3:13 pm
Dużo zdrowia!
O.
pajeczaki // październik 25, 2009 @ 8:00 pm
szalona
duzo zdrowia zatem!!
)
nonstop // październik 28, 2009 @ 12:25 pm
http://wspomnijbliskich.pl/2899272