Za oknem jesień. Nie mogę do niej przywyknąć, wciąż mi zimno, wyciągam z szafy gruby sweter, włączam ogrzewanie.
Kolejny raz w tym kwartale odwiedzam tego sympatycznego lekarza, niechcący martwię go wynikami badań, znów słyszę: “Bardzo nie chcę Pani ciąć, naprawdę”. Wychodzę z plikiem recept i skomplikowanym grafikiem dawkowania.
Próbuję wykrzesać z siebie jak najwięcej energii do pracy nad sprawą, która wisi nade mną jak gilotyna, gotowa w każdej chwili spaść i odciąć mi głowę. Wyznaczam konkretne cele i ścigam się z czasem.
Nieśmiało snuję pomysły i robię plany, jeszcze bardzo wstępne, zależne od wielu czynników, na które nie mam wpływu. Bardzo chcę pojechać na czterotygodniowe szkolenie i choć obawiam się, iż fundusze i wspomniana gilotyna nie pozwolą mi zrobić tego w listopadzie, nie poddam się tak łatwo.
Pielęgnuję selektywną percepcję, udaję, że stanu podgorączkowego nie ma oraz nie odczuwam skutków ubocznych koktajlu leków. Podlewam wrzosy stojące na parapecie, wpatruję się w brzozy za oknem, ogrzewam dłonie i policzki kubkiem pachnącej kawy. Wierzę, że będzie dobrze.
6 odpowiedzi jak dotąd ↓
blackberrywine // październik 8, 2009 @ 9:09 am
oczywiście, że będzie
pajeczaki // październik 8, 2009 @ 7:03 pm
bedzie
ale te “podgoraczkowe” to nie jest nic dobrego. czasami trzeba dzialac…
Obiezy_swiatka // październik 8, 2009 @ 9:24 pm
Na pewno będzie dobrze!
O.
r-p // październik 9, 2009 @ 6:55 pm
Koktajl leków, to nie brzmi tak pysznie, jak np. owocowy… Trzymam kciuki, za zdrowie, za gilotynę i za ciepło swetra
kemotka // październik 12, 2009 @ 7:10 pm
Wiara czyni cuda!Ja lubię czasem pochorować i nadrabiać rozmaite zaległości!Jednak tobie życzę niezwykle szybkiego powrotu do zdrowia oraz zrealizowania wszelakich planów!
brytyjka // październik 15, 2009 @ 6:27 pm
Dziękuję Wam za ciepłe słowa – bardzo się przydają w te chłodne dni