Weekend z ważną decyzją. Mimo z szansy, którą za sobą niesie, wątpliwości nie odpuszczają. Pomaga rozmowa – długa, szczera, potrzebna. Otwartość, na jaką nie miałam odwagi od dawna. Autentyczne pragnienie wzajemnego zrozumienia. Przekonuję się, że przed ostateczną decyzją o złożeniu broni warto spróbować jeszcze raz. Czasem to właśnie wtedy się udaje.
Poniedziałek nieco odmienny. Głos Ph. tak pełen smutku, aż słońce gaśnie. Próbuję wlać bliskość w słuchawkę, ale czuję się bezsilna. Męczę się przez noc, następnego dnia boli mnie prażące słońce, ścisk w komunikacji miejskiej i ciało potrąconego kota na poboczu.
Popołudnie spędzam na zajęciach z szóstoklasistą. Rozczula mnie lekką nieporadnością, imponuje błyskotliwością i przy okazji rozśmiesza do łez, co okazuje się tak skutecznym lekarstwem na wirus zwątpienia, że wracając, wybieram dłuższą drogę przez park i nucę tę piosenkę.
0 odpowiedzi jak dotąd ↓
Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.