Brytyjka

Keep Calm and Carry On

kwiecień 4, 2009 · 4 komentarzy

Chyba zaczynam powoli wracać do sił. Pierwszy raz od podwojenia dawki półtora miesiąca temu czuję, że stopniowo odzyskuję kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. Z wyjątkiem środy – kilka drobnych przeoczeń i atak gotowy. To lekcja pokory, prztyczek w nos za lekceważenie własnego stanu i nadwyrężanie organizmu. Przypomnienie, że powrót do zdrowia zajmuje więcej czasu, niż bym chciała.

Ph. instynktownie wyczuwając, co się dzieje, pyta, czy wystarczająco się o siebie troszczę, przesyła ciepłe słowa i wirtualne pocałunki. Pracuje do późna, opracowując raporty z badań terenowych. Słucham opowieści o kobietach pełnych mocy, mężczyznach o dobrym sercu, dzieciach z błyskiem w oku. Dzielę się swymi malutkimi sukcesami, które tylko on rozumie. Proszę, by odpoczywał i dbał o siebie.

W poniedziałek zaczynam staż. Mam nadzieję, że starczy mi energii, by podołać.

Kategorie: Osobiste
Otagowane:

4 odpowiedzi jak dotąd ↓

Dodaj komentarz