Chyba zaczynam powoli wracać do sił. Pierwszy raz od podwojenia dawki półtora miesiąca temu czuję, że stopniowo odzyskuję kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. Z wyjątkiem środy – kilka drobnych przeoczeń i atak gotowy. To lekcja pokory, prztyczek w nos za lekceważenie własnego stanu i nadwyrężanie organizmu. Przypomnienie, że powrót do zdrowia zajmuje więcej czasu, niż bym chciała.
Ph. instynktownie wyczuwając, co się dzieje, pyta, czy wystarczająco się o siebie troszczę, przesyła ciepłe słowa i wirtualne pocałunki. Pracuje do późna, opracowując raporty z badań terenowych. Słucham opowieści o kobietach pełnych mocy, mężczyznach o dobrym sercu, dzieciach z błyskiem w oku. Dzielę się swymi malutkimi sukcesami, które tylko on rozumie. Proszę, by odpoczywał i dbał o siebie.
W poniedziałek zaczynam staż. Mam nadzieję, że starczy mi energii, by podołać.
4 odpowiedzi jak dotąd ↓
skylar // kwiecień 6, 2009 @ 9:55 pm
mysle ze starczy. albo inaczej: mysle ze staz wygeneruje w tobie energie. zycze ci tego z calego serca. usciski.
be-re // kwiecień 9, 2009 @ 8:42 am
dużo dobrej energii życzę
nyema // kwiecień 9, 2009 @ 10:44 pm
żeby było dobrze:)
brytyjka // kwiecień 22, 2009 @ 8:15 pm
Dziękuję Wam bardzo za ciepłe myśli