Brytyjka

O pisaniu.

kwiecień 3, 2009 · Dodaj komentarz

Gdy przewracam kartki wstecz i odczytuję te swoje zapiski, to tak jakbym zapalała zapałki w ciemności. Obrazki, scenki z życia wyłaniają się z mroku na chwilę i gasną razem z wątłym płomykiem. Ale przecież są zatrzymane i znów mogę „rozpalić” od nich swoją pamięć.

Nie tak wiele zostaje „na zawsze”, a jednak wydaje mi się, że to, co zapisane, zostaje uratowane i jest potem jak odnaleziony skarb, cenne znalezisko, wiecznotrwała chwila.

Ludzie, którzy nie zapisują swego życia, wydają mi się szaleńcami, lekkoduchami, umierają cali każdego dnia, nawet o tym nie wiedząc.

[Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami"]

Nie jestem tak surowa wobec innych. Sama jednak piszę, odkąd pamiętam i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej*. Notuję na karteluszkach, serwetkach, tyłach wizytówek, ulotkach, paragonach, marginesach książek, stronach kalendarza. Pióro, ołówek i kilka kartek to pierwsze, co wkładam do torebki. Bez czegoś do pisania przy sobie czuję się naga.

Piszę, więc jestem.

[*Wyjątek zrobiłam tylko dla momentów, gdy było bardzo źle, na zasadzie wyparcia – bez dokumentacji słownej łatwiej udawać, że się nie zdarzyły.]

Kategorie: Książkowo · Osobiste
Otagowane: ,

0 odpowiedzi jak dotąd ↓

  • Nie ma jeszcze komentarzy... Zacznij porywającą dyskusję, wypełniając formularz poniżej.

Dodaj komentarz