Wpisy od kwiecień 2009
Weekend z ważną decyzją. Mimo z szansy, którą za sobą niesie, wątpliwości nie odpuszczają. Pomaga rozmowa – długa, szczera, potrzebna. Otwartość, na jaką nie miałam odwagi od dawna. Autentyczne pragnienie wzajemnego zrozumienia. Przekonuję się, że przed ostateczną decyzją o złożeniu broni warto spróbować jeszcze raz. Czasem to właśnie wtedy się udaje.
Poniedziałek nieco odmienny. Głos Ph. tak pełen smutku, aż słońce gaśnie. Próbuję wlać bliskość w słuchawkę, ale czuję się bezsilna. Męczę się przez noc, następnego dnia boli mnie prażące słońce, ścisk w komunikacji miejskiej i ciało potrąconego kota na poboczu.
Popołudnie spędzam na zajęciach z szóstoklasistą. Rozczula mnie lekką nieporadnością, imponuje błyskotliwością i przy okazji rozśmiesza do łez, co okazuje się tak skutecznym lekarstwem na wirus zwątpienia, że wracając, wybieram dłuższą drogę przez park i nucę tę piosenkę.
Kategorie: Muzycznie · Osobiste
Otagowane: notatnik
Ostatnie dwa tygodnie tak intensywne, jakby miały pomieścić miesiąc. Pyszne spotkanie z nieprzyzwoicie wprost opaloną make-up, która podstępem nakłania mnie do współ-spożycia różowego wina i przymyka oko proroka na moje zmęczenie. Wiosenne porządki, podczas których niczym trup z szafy wyskakuje wstępna lista gości weselnych sprzed kilku lat. Święta tłoczne, ze spięciami i niedoborem przestrzeni, ale też pod znakiem słońca i kwitnących hiacyntów. Ożywczy, kilkugodzinny spacer z D., która wpadła do Polski na kilka dni, jak haust świeżego powietrza. Radosne dni absolutnego zakochania w pracy przeplatane zawrotami głowy, a jakże. Dusza pełna satysfakcji, ciało wyczerpane, adaptujące się zbyt powoli do nowych warunków. Złamanie niepisanej umowy skutkuje sabotażem, gdy nagle błędnik przegrywa z siłą grawitacji, splot słoneczny zmienia się w betonowy węzeł gordyjski, a policzek zsuwa się po chłodnych drzwiach windy. Kilkadziesiąt głębokich wdechów i wydechów oraz pół litra wody później ustępuję, wracam do domu.
Ziołowa herbata, termofor, cisza, sen. I zapewnienia Ph., że wkrótce pojawi się rozwiązanie, na przekór kilometrom, walutom i rozsądkowi.
Kategorie: Osobiste
Otagowane: notatnik
Chyba zaczynam powoli wracać do sił. Pierwszy raz od podwojenia dawki półtora miesiąca temu czuję, że stopniowo odzyskuję kontrolę nad swoim ciałem i umysłem. Z wyjątkiem środy – kilka drobnych przeoczeń i atak gotowy. To lekcja pokory, prztyczek w nos za lekceważenie własnego stanu i nadwyrężanie organizmu. Przypomnienie, że powrót do zdrowia zajmuje więcej czasu, niż bym chciała.
Ph. instynktownie wyczuwając, co się dzieje, pyta, czy wystarczająco się o siebie troszczę, przesyła ciepłe słowa i wirtualne pocałunki. Pracuje do późna, opracowując raporty z badań terenowych. Słucham opowieści o kobietach pełnych mocy, mężczyznach o dobrym sercu, dzieciach z błyskiem w oku. Dzielę się swymi malutkimi sukcesami, które tylko on rozumie. Proszę, by odpoczywał i dbał o siebie.
W poniedziałek zaczynam staż. Mam nadzieję, że starczy mi energii, by podołać.
Kategorie: Osobiste
Otagowane: notatnik
Gdy przewracam kartki wstecz i odczytuję te swoje zapiski, to tak jakbym zapalała zapałki w ciemności. Obrazki, scenki z życia wyłaniają się z mroku na chwilę i gasną razem z wątłym płomykiem. Ale przecież są zatrzymane i znów mogę „rozpalić” od nich swoją pamięć.
Nie tak wiele zostaje „na zawsze”, a jednak wydaje mi się, że to, co zapisane, zostaje uratowane i jest potem jak odnaleziony skarb, cenne znalezisko, wiecznotrwała chwila.
Ludzie, którzy nie zapisują swego życia, wydają mi się szaleńcami, lekkoduchami, umierają cali każdego dnia, nawet o tym nie wiedząc.
[Anna Janko, "Dziewczyna z zapałkami"]
Nie jestem tak surowa wobec innych. Sama jednak piszę, odkąd pamiętam i nie wyobrażam sobie, by mogło być inaczej*. Notuję na karteluszkach, serwetkach, tyłach wizytówek, ulotkach, paragonach, marginesach książek, stronach kalendarza. Pióro, ołówek i kilka kartek to pierwsze, co wkładam do torebki. Bez czegoś do pisania przy sobie czuję się naga.
Piszę, więc jestem.
[*Wyjątek zrobiłam tylko dla momentów, gdy było bardzo źle, na zasadzie wyparcia – bez dokumentacji słownej łatwiej udawać, że się nie zdarzyły.]
Kategorie: Książkowo · Osobiste
Otagowane: cudzymi słowami, inspiracje