Jaśniej dziś za oknem, jaśniej we mnie. Uchyliłam pokrywkę i już się we mnie tak nie gotuje.
Ph. donosi, że jego siostra nabiera sił. Dni zeszłego tygodnia spędziła w szpitalu, na noce wracała do domu. Jest dzielna.
Okazało się, że jedno z dwóch miejsc w wydziale, w którym starałam się o staż, przypadło mnie. Świat szczerzy do mnie zęby w uśmiechu. Mrużę oczy i widzę, jak podbiega do mnie Ph. i porywa do parku. Siadamy na trawie, kroimy arbuza. Podbiegają do nas dzieci sąsiadów, gadają jedno przez drugie, przerywając tylko na szybkie kęsy, po ich rękach spływa słodki sok. Shanti, shanti, mówi do nich Ph. i przekrzykiwanie zmienia się w snucie opowieści. Chłonę to nasze świętowanie całą sobą.
Otwieram oczy.
Słońce za oknem jest zaraźliwe.
3 odpowiedzi jak dotąd ↓
eM. // kwiecień 1, 2009 @ 12:48 pm
Ohasłowałam się. Chętnie gościłabym Ciebie nadal na moim blogu, ale nie mam pojecia na jaki adres przesłać hasło?
skylar // kwiecień 1, 2009 @ 9:57 pm
Ciesze sie ogromnie i mam nadzieje na wiecej slonca u Ciebie. .. Do zobaczenia na jakiejs kawce w Poznaniu?
nyema // kwiecień 2, 2009 @ 8:54 am
piękny dzień i jego zapisanie:)