Brytyjka

Wpisy od marzec 2009

Świętowanie

marzec 30, 2009 · 3 komentarzy

Jaśniej dziś za oknem, jaśniej we mnie. Uchyliłam pokrywkę i już się we mnie tak nie gotuje.

Ph. donosi, że jego siostra nabiera sił. Dni zeszłego tygodnia spędziła w szpitalu, na noce wracała do domu. Jest dzielna.

Okazało się, że jedno z dwóch miejsc w wydziale, w którym starałam się o staż, przypadło mnie. Świat szczerzy do mnie zęby w uśmiechu. Mrużę oczy i widzę, jak podbiega do mnie Ph. i porywa do parku. Siadamy na trawie, kroimy arbuza. Podbiegają do nas dzieci sąsiadów, gadają jedno przez drugie, przerywając tylko na szybkie kęsy, po ich rękach spływa słodki sok. Shanti, shanti, mówi do nich Ph. i przekrzykiwanie zmienia się w snucie opowieści. Chłonę to nasze świętowanie całą sobą.

Otwieram oczy.

Słońce za oknem jest zaraźliwe.

Kategorie: Osobiste
Otagowane:

Chmury nad czołem

marzec 28, 2009 · 2 komentarzy

Pochmurne południe. Popijam leki szklanką wody, dotkliwy szum w głowie nie mija. Nie szkodzi, przywykłam już do niego, tak samo jak do nadmiernej irytacji. Hałas, pytania, inni ludzie, obcość bliskich, presja, pseudorelacje, rzeczy te same od lat. Błahostki, na które szkoda energii. Krzyczę wewnątrz siebie, miotam się w furii, rwę włosy z głowy, a wszystko bezgłośnie, za kurtyną obojętnego spojrzenia. Na otwarty bunt nie mam siły. Potok niewypowiedzianych słów podtapia mnie i tracę oddech.

Bilety do Ph. tanieją, mimo to mnie na nie nie stać. Po okresie względnej niezależności nie radzę sobie z powrotem do tej quasi-podległości. Chowam się pod pancerzem i próbuję przeczekać, frustrację jednak potęguje świadomość, że nie jestem w stanie zmienić tej sytuacji w najbliższej przyszłości. Nie widzę możliwości na horyzoncie. Utknęłam na czas nieokreślony i nie mogę się z tym pogodzić. Jestem sobą rozczarowana. Nie pierwszy zresztą raz.

Biorę głęboki wdech i nastawiam wodę na kawę.

Kategorie: Osobiste
Otagowane:

“Aż pewnej nocy puściły lody…”

marzec 26, 2009 · 1 komentarz

Piątek rozpoczęty niespodziewanym telefonem z zaproszeniem na rozmowę, wiosenne słońce dorzucające zastrzyk dodatkowej energii. Sobota spędzona na nadrabianiu zaległości z mamą, zwieńczona wyczekanym wieczornym seansem “Slumdoga”. Śmiech, nowa koszula, spora porcja sałatki z łososiem, warzywami i kiełkami. Niedziela powolna, z przepyszną kawą w ulubionym kubku i muzyką łagodną, niespieszną. Ukochany głos Ph. w słuchawce, w tych kilka minut wlewający we mnie całe ciepło świata. Dobra znajoma prosząca o śpiew na swoim ślubie. Na deser tak rzadka ostatnio koncentracja podczas pracy gratis.

Dawno nie miałam takich kilku dni wewnętrznego spokoju. Momenty harmonii przeplatają się zawsze z chwilami paniki, frustracji i przyspieszonego oddechu. Niedowierzam pozytywnym przebłyskom, szukam podstępu. Zdaje się go jednak nie być, energetyczne akumulatory o przedłużonym działaniu pozwalają pokonać gradośnieżyce i zarazić uśmiechem panie z Urzędu Wojewódzkiego przeprowadzające interview.

Za oknem w płatach śniegu odbija się słońce. Czuję tę nadchodzącą wiosnę w sobie.

Kategorie: Osobiste
Otagowane:

Już czas.

marzec 20, 2009 · 1 komentarz

“I nadeszła chwila, w której ryzyko pozostania ściśniętym pąkiem stało się bardziej bolesne niż ryzyko rozkwitnięcia.”

[Anais Nin]

Tak. Czuję, że już czas.

Kategorie: Książkowo · Osobiste
Otagowane: